Olej i oliwa aromatyzowane mieszanką

with 2 komentarze


Czy też się cieszycie, że troszeczkę mrozku przyszło? Osobiście nie mogłam się doczekać. Serdecznie dosyć miałam tej szarugi i błotnistej powierzchni za oknem. I choć zdecydowanie preferuję temperatury w przedziale 21-26 stopni, to w obecnej sytuacji -500 nastraja mnie pozytywnie. Nawet na spacery wróciła ochota.
Ale nie będę tu czarowała i udawała wielbicielkę arktycznych temperatur. Mój wolny czas, którego ilości mnie nie rozpieszczają spędzam w kuchni na eksperymentach (i nie tylko) i na …. na nic więcej mnie mam 🙂 heh. Resztę klasyfikuję do obowiązków, przyjemnych i relaksujących, ale jednak obowiązków.
Nie przedłużając. Dzisiaj rewelacyjny dodatek i niesamowicie prosty. Jest to wersja zdecydowanie bez sztucznych aromatów, choć bardzo aromatyczna.
Olej i oliwa – robię jedno i drugie, choć przyznaję, że od zasobności portfela to zależy. Oliwa jest wersją sporo droższą, ale jednocześnie znacznie zdrowszą. Więc jedną i drugą robię.
Dzisiaj wersja z mieszanką aromatyczną.

Olej lub oliwa aromatyzowana mieszanką
Potrzebne będą:

  • 1 litr oleju słonecznikowego lub oliwy z oliwek

Mieszanka aromatyczna:

  • 3 gałązki świeżego rozmarynu
  • 3-6 małych ząbków czosnku
  • 3 liście laurowe
  • około 12 ziaren pieprzu seczułańskiego
Olej lub oliwę wlewamy do garnka, dokładamy mieszankę przypraw i ziół. Pamiętajmy, aby świeże zioła były suche, rozgrzany tłuszczę będzie „strzelał”, zaś czosnek warto delikatnie rozgnieść lub przekroić na pół. Następnie całość podgrzewamy na małym ogniu. Uważajmy, aby przyprawy nie zaczęły się spalać. Bo uzyskamy bardzo gorzki smak i olej nie będzie się nadawał do użycia. Kiedy poczujemy wyraźny aromat czosnku, nasza oliwa, olej jest gotowa. Odstawiamy, studzimy i ostrożnie przelewamy do butelki, wkładając również zioła i przyprawy, że nadal oddawały swój aromat.
Ja używam kilku butelek, w ciekawych kształtach, ustawiam jako dekorację w kuchni. Ale to takie moje skrzywienie, wręcz obsesja. heh;)
Oleje i oliwy można przygotować w różnych smakach. Często szykuję je w sezonie letni, kiedy zioła w słońcu oddają najwięcej aromatów.
Lubię wersję z samym czosnkiem i to zdecydowanie mój faworyt, ale często jest tak, że zalewam podgrzanym olejem lub oliwą świeże zioła usadowione w butelkach, np. tymianek cytrynowy, oregano, tymianek zwyczajny, czy sam rozmaryn lub majeranek. Ale o tym w sezonie letnim. Kiedy zaczną rosnąć moje zioła.
Teraz uciekam, mam jeszcze kilka niespodzianek, więc zaglądajcie.
Ściskam Ilona

 

Zupa rybna z krewetkami

with 6 komentarzy

Za oknem zimno i mokro. Prawdę mówiąc zaczynam tęsknić za śniegiem i mrozem. Wiadomo, wolę 25 stopni i słońce, ale skoro mam wybierać w szarudze i bieli, to zdecydowanie preferuję drugą wersję. Jedyne na co mam ochotę w tym okresie to zupa. Gorąca i aromatyczna. W okresie poświątecznym, kiedy celebrowanie grudniowo-styczniowych szaleństw ustaje, robię zupę rybną z krewetkami o delikatnym aromacie białego wina i słodyczy rodzynek. Osobiście uwielbiam, choć robienie jej, ten czas… zniechęca.

Zupa rybna z krewetkami
Potrzebne będą:

  • 1 dorsz świeży
  • 1 pstrąg świeży
  • dodatkowo: odpady z 3 ryb (np. łby)
  • około 20 dkg krewetek
  • 2 ząbki czosnku
  • kieliszek wytrawnego wina białego
  • 3-4 marchewki
  • 1 korzeń pietruszki
  • 1 duża cebula
  • 1/4 selera
  • 3-4 ziarna ziela angielskiego
  • 2-3 liście laurowe
  • garść rodzynek
  • sól, pieprz do smaku
  • mąka
  • olej
  • woda (około 1 1/2 litra)
  • natka pietruszki do dekoracji
Zaczynamy od przygotowania marynaty. Do miseczki wrzucamy oczyszczone krewetki, solimy, zasypujemy posiekanym bardzo drobno czosnkiem (nie wyciskamy przez praskę) i zalewamy winem, Odstawiamy.
Ryby czyścimy, filetujemy. Odpady wrzucamy do osolonego wrzątku, razem z obranymi warzywami, rodzynkami, zielem angielski i liśćmi laurowymi. Gotujemy na maleńkim ogniu około 2 godzin.
Gotowy bulion rybny przecedzamy na drobnym sitku lub gazie. Do bulionu wkładamy pokrojonego w dużą kostkę pstrąga oraz ugotowaną wcześniej marchewkę, pietruszkę i seler, pokrojone w plastry (wcześnie warto delikatnie opłukać z rybich odpadów). Całość gotujemy około 20 minut na małym ogniu.
W tym czasie na odrobinie oleju podsmażamy krewetki, po 2-3 minutach wlewamy do nich marynatę z wina. Smażymy, aż 80% wina wyparuje. Gotowe wrzucamy do garnka z bulionem.
Filety z dorsza, pokrojone na niewielkie kawałki doprawiamy solą i pieprzem, obtaczamy w mące i smażymy na rozgrzanej patelni, aż się zrumienią. Następnie układamy w głębokim talerzu i zalewamy zupą. Posypujemy posiekana pietruszką i podajemy.
Prawdę mówiąc z zupą troszeczkę zabawy jest, ale niesamowicie smakuje. Musicie wypróbować. Bardzo często serwuję ją w okresie poświątecznym. Ponieważ wywar rybny zawsze pozostaje po moim karpiu, wlewam go do worka i mrożę.Warto z tego skorzystać, wiadomo im więcej rybich odpadów, tym smaczniejszy wywar. Mrożony nie traci swoich walorów smakowych, a kiedy tylko przyjdzie mi na to ochota, podsmażam dorsza, bo tą rybę lubię najbardziej, zalewam wywarem i gotowe. Musicie koniecznie wypróbować i podzielić się swoją opinią.
Napiszcie do mnie, czy często jadacie zupy rybne i czy je lubicie. Bardzo jestem ciekawa Waszym opinii.
Ściskam mocno
Ilona

Dr. Oetker i Retro

with Brak komentarzy

Czas nadrobić zaległości, które powoli zaczynają mnie przerażać. Ogrom zdjęć do obróbki, przepisów do wypróbowania, o tych do wpisania na blogu nie wspomnę. Jak Wy to robicie, że się tak idealnie udaje. Mój kalendarz organizacyjny ostatnie kilka miesięcy szwankuje i to zdecydowanie podlega wymianie.  Za dużo pomysłów. Ale dam radę. Dzisiaj (krótko) o przedświątecznym spotkaniu w Gdańsku, a dokładniej dwóch. Choć odbyły się w poprzednim roku, to o nich nie zapomniałam i bardzo ciepło myślę. Wspomnę jeszcze, że spotkania odbyły się dzięki czadowym dziewczynom z Trójmiejskiej Solniczki. Dziękuję Wam bardzo.

W poniedziałek 9-tego grudnia spotkałam się wraz z grupą kulinarnych blogerów, we wspaniałej kawiarni Retro, którą stworzyła Miśka. Niesamowite miejsce z klimatem, który kocham. Stare fotografie, przytłumione światło, cudownie miła atmosfera, smaczne ciasto i rewelacyjna kawa.   Rozmawialiśmy o świętach, o naszych upodobaniach kulinarnych i wspomnieniach. Gościem na naszym spotkaniu był Daniel z Cyrkowej Kuchni, który jak większość z Was wie, był uczestnikiem programu MasterChef. Bardzo fajnie słuchało się opowiastek o ludziach i o samym programie 😉 A to wszystko przy niesamowicie smacznym cieście i boskim ponczu, na który z całą pewnością tam wrócę.

 

Przy okazji wspomnę, że w Retro, za barem stoi prawdziwy artysta, nie wiem dlaczego baristą go nazywają. Takie obrazy…. i smaczne 🙂 Oczywiście wykonał logo Solniczki, ale przyznam, że moje serce podbiła Dama.

 

——————————————

 

A to już kolejne spotkanie. W piątek, 13-tego, z dziewczynami lukrowałyśmy pierniki wraz z Dr. Oetker. Było wesoło. Poczułam się jak mała dziewczynka, która z przyjaciółmi tworzy ważny przysmak świąteczny, pierniki. Kto z nas nie chciałby pokolorować swojego ciasteczka lukrem w kolorze fioletu i obsypać bielusieńkimi śnieżynkami. Bajka.
Przy okazji, było strasznie dużo śmiechu i wspomnień. Polecam. Przyznam szczerze, że to spotkanie (choć pierwszy raz piątek 13-tego okazał się szalony – jak nigdy) przy stole pełnym łakoci, odpoczęłam.

 

 

 

 

Mały żarcik 😉 Kiedy dziewczyny z Dr. Oetker robiły nam zbiorowe zdjęcie, ja cyknęłam im. Wyglądały tak cudownie, ze nie mogłam się oprzeć.

A to prezent od firmy. Niesamowita ilość słodkości do dekoracji i pierniczki. I w tym miejscu czas się przyznać, że po raz pierwszy nie zrobiłam pierników na święta. Gdyby nie Dr. Oetker nie byłoby ich wcale. Dziękuję i życzę szczęścia.
Ściskam Ilona

 

Część zdjęć (i te są oznaczone) dzięki FOTOlinea Mariusz Wacławiak – dziękuję bardzo.

 

Trufla kokosowa

with 2 komentarze

Chwilę temu wróciłam z urodzinowego poczęstunku u mojej siostry, zaś kilka godzin przed wyjściem zastanawiałam się, co można jej podarować dodatkowo do urodzinowej kartki i kwiatów. Kocha słodycze… zrobiłam wiec mega bombonierę z mieszanymi słodkościami. Na pomysł wpadłam przypadkiem. Zaglądałam na różne blogi podziwiając i komentując smakołyki u koleżanek, trafiłam na kilka przepisów które przykuły moją uwagę. Czekoladki nadziewane, batoniki bakaliowe, szyszki czekoladowe z dzieciństwa i kokosowe trufle. Odrobina modyfikacji, szczypta własnej inwencji, łyżeczka doświadczenia i mega bomboniera gotowa. Oczywiście zapakowana została w ręcznie zdobione pudełko i już nic się nie liczyło. Ani kwiatki, ani goście… uśmiech i słodycze, któż nie chciałby takiego podarunku.

 

(źródło przepisu)

Trufle kokosowe
Potrzebne będą:
(około 15 sztuk)

  • 100 g wiórków kokosowych
  • 15 szt migdałów blanszowanych
  • 2 łyżki masła
  • 1/4 szklanki mleka skondensowanego słodzonego
  • gorzka czekolada do dekoracji
Masło wraz z mlekiem skondensowanym zagotować, aż się rozpuści, następnie zalać miksturą wiórki kokosowe. Dokładnie wymieszać, aż uzyskamy klejącą konsystencję . Następnie małą łyżeczką lub małą łyżeczką do lodów kształtujemy kulki, oklejając jeden migdał. Następnie układamy na papilotkach do czekoladek. Kiedy się schłodzą polewamy delikatnie czekoladą gorzką, uprzednio rozpuszczając ją w kąpieli wodnej lub mikrofalówce.
Już niedługo podzielę się pozostałymi przepisami na słodkości z tej bomboniery. A tym czasem mam pytanie, czy Wy również szykujecie takie mego słodkości dla swoich bliskich.
Piszcie koniecznie, czekam na Wasze komentarze.
Ściskam Ilona

Pyszne placuszki

with Brak komentarzy

To jedno z tych śniadań, które uwielbiam i które nie wymagają wysiłku. Mieszankę na placuszki szykuję co jakiś czas i przechowuję w słoju. Kiedy mam ochotę, biorę niewielką ilość i robię. Do tego słodki sos, kawa i … proszę mi nie przeszkadzać.

Pyszne placuszki 
Potrzebne będą:
(mieszanka na dłużej)

  • 600g mąki
  • 50g proszku do pieczenia
  • 1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka soli
  • 50g cukru pudru
dodatkowo:
  • 1 jajko od szczęśliwych kurek
  • 50 ml mleka
  • 2 łyżki rozpuszczonego masła
  • ulubione owoce, syrop klonowy lub gęsta śmietana (dodatek według uznania)
Wszystkie składniki mieszanki wrzucamy do dużego słoja lub miski i bardzo dokładnie ze sobą łączymy (proponuję przesianie). Zamykamy słój i przechowujemy w suchym miejscu.
Aby wykonać placuszki, bierzemy część mieszanki, około 200 – 250 g, dolewamy mleko, dokładamy masło, jajo i dokładnie mieszamy. Powinna wyjść dość gęsta i jednolita masa. Następnie nakładamy na gorącą patelnię małe porcje i smażymy z obu stron, aż się zarumienią.
Wskazówka: Wylewając na patelnię, smażymy do pojawienia się pęcherzyków. 
Podajemy z: owocami, śmietaną, syropem klonowym, sosem karmelowym lub słodkim sosem owocowym.
Słodki sos owocowy:
  • syrop klonowy
  • szklanka borówek amerykańskich
  • pół szklanki malin
Syrop klonowy gotujemy z borówkami do czasu, aż owoce popękają i puszczą sok. Następnie dodajemy maliny i gotujemy na małym ogniu około 3-5 minut.
 
To moja propozycja, a Wy z czym jadacie placki? Piszcie, jestem bardzo ciekawa.
Ilona

Sylwestrowe propozycje – TOP 10

with 2 komentarze

Dostałam dzisiaj kilka wiadomości na FB oraz maili z prośbą o pomysły na sylwestrowe smakołyki. Późno, ale tak jak chcieliście zebrałam 10 moim zdaniem ciekawych przepisów. Oto one:

 
SYLWESTROWE TOP 10 
 
Klikając na opis przeniesiecie się na stronę z przepisem. Mam nadzieję, że jeszcze skorzystacie z pomysłów.
 
Pragnę złożyć życzenia udanej zabawy sylwestrowej,
pełnej bąbelków i konfetti 
oraz
Cudownego Nowego Roku
 
Dziękuję za mile spędzony czas, za komentarze, maile i rozmowy do późnych godzin wieczornych. Mam nadzieję, że nadal będziemy razem gotowali.
W Nowym Roku szykuję sporo ciekawostek
Ściskam
Ilona 

Krokiety ziemniaczane

with Brak komentarzy

Zdecydowanie jestem ziemniaczaną kobietą. Od moich ukochanych kartofelków jestem wręcz uzależniona. Staram się podawać je w różnych odsłonach, żeby urozmaicić sobie menu. Jednakże przyznaję, że ostatni zbyt często ich nie podaję. Choć same w sobie nie tuczą, to rozpychają, a tego powinnam unikać. Postanowiłam je zastąpić innymi warzywami. Ale cóż, były Święta, teraz Sylwester, okres wybaczalnej i usprawiedliwionej rozpusty. Ja tu czaruję, a sama rano na siłownię, zumbę i inne torturopodobne zajęcia.
Ale to nic…. Moja dzisiejsza propozycja, krokiety z ziemniakami są smaczne i bardzo sycące. Myślę, że z powodzeniem mogą zastąpić cały obiad, albo w wersji mini, być smaczną przekąską podczas wyczerpującej zabawy sylwestrowej.

 

 

Krokiety z ziemniaczanym puree
Potrzebne będą:
Ciasto naleśnikowe:
  • 1 i 1/2 szklanki mąki
  • 1 szklanka mleka
  • 1 jajo od szczęśliwych kurek
  • szczypta soli i pieprzu
  • 1-2 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 łyżeczki czubrycy zielonej

 

Nadzienie:
  • 1 kg ziemniaków
  • kilka plasterków szynki parmeńskiej
  • pęczek pietruszki zielonej
  • sól selerowa i pieprz
  • 2 łyżki masła
  • 1/3 szklanki mleka

 

Dodatkowo:
  • bułka tarta
  • 2 jaja od szczęśliwych kurek
  • olej do smażenia

 

Zaczynamy od usmażenia naleśników. Wszystkie składniki łączymy ze sobą i wylewamy w niewielkich ilościach na rozgrzaną patelnię. Smażymy z obu stron, aż się zarumienią.
Ziemniaki myjemy, obieramy, kroimy na kawałki i gotujemy z odrobiną soli. Gdy będą gotowe, odcedzamy, dokładamy masło, mleko i ugniatamy na gładką masę. Następnie dorzucamy posiekana natkę i szynkę parmeńską dokładnie mieszamy i smarujemy naleśnika. Zwijamy i panierujemy. Najpierw zamaczamy w jajku, następnie obtaczamy bułką tartą. Tak przygotowanego krokieta podsmażamy na rozgrzanym oleju, tak, aby się zarumienił.
Napiszcie koniecznie, czy wypróbowaliście ten przepis, a może dodaliście coś od siebie? Bardzo jestem ciekawa Waszej wersji ziemniaczanych krokietów. Czekam na komentarze i już teraz zapraszam po kolejną dawkę smacznych przepisów.
Ściskam Ilona

 

Ciasteczka maślane

with 2 komentarze
Ciasteczka maślane

Już jutro Święta Wielkiej Nocy. Słoneczko świeci, kolorowe jajka zdobią mieszkanie, strojny koszyczek tradycyjnie poświęcony. Ale coś mi nie pasuje?! Białe Święta?? Chciałam, ale kilka miesięcy wcześniej. Cóż, żeby było wesoło zamiast bałwana ulepimy zająca:)
A na deser ciasteczka maślane.
Moja mama bardzo często je robi. Są przepyszne. Trzyma je w pudełku, ukrywając przed światem zewnętrznym. W innym przypadku, ciasteczka zniknęłyby przy jednej kawie.
Myślę, że to bardzo fajny pomysł na święta. Ciasteczka można związać ładną wstążeczką i podarować ukochanemu na zajączka.

Ciasteczka maślane

Potrzebne będą:

  • 200g masła
  • 1 szklanka cukru
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 2,5 szklanki mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 łyżki soku pomarańczowego
Masło ucieramy z cukrem, jajkiem i wanilią. Mąkę przesiewamy wraz z proszkiem do pieczenia, dodajemy sok pomarańczowy. Dokładnie ucieramy wszystkie składniki. Gotowe ciasto schładzamy w lodówce prze 2 godziny. Następnie rozwałkujemy niezbyt cienko i wycinamy ciasteczka . Pieczemy 6-10 minut w temperaturze 190 – 200 stopni.
Z tej ilości produktów wychodzi ok 100 ciasteczek.
Są pyszniutkie. Możemy się również pokusić o polukrowanie lub oblane czekoladą.

Czekolada-moja miłość, czyli ciasto czekoladowe

with 8 komentarzy

Kocham czekoladę… lecz nie mówię o zjadaniu “zwyczajnych” kostek , krzywo wyłamanych z zakupionej tabliczki. Uwielbiam jej wszelakie odsłony. Jako gorący napój, jako maleńkie babeczki, jako przyprawa do potraw wytrawnych. Na samą myśl szaleją moje wszystkie zmysły. Ten kolor, zapach, smak… poezja.
Uwielbiam połączenie czekolady z kwaskowatym owocem, wiśnią, maliną…
Zapraszam na pyszne ciasto, które nazwałam Czekoladowa przyjemność.

Do tego pyszna kawa, wygodny fotel i muzyka klasyczna. To jest to co kocham najbardziej…

Pozdrawiam gorąco
Ilona

Ciasto czekoladowe „Czekoladowa przyjemność
Składniki:

  • 3 tabliczki gorzkiej czekolady
  • kostka masła
  • 4 jaja
  • 1 1/2 szklanki cukru
  • 1 szklanka mąki
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego

Czekoladę i masło rozpuścić w gorącej kąpieli. Jaja ubić z cukrem na puszystą masę. Dodać łyżeczkę ekstraktu waniliowego. Kiedy czekolada z masłem wystygnie, powoli wlewać do jaj nie przerywając ubijania, dosypać mąkę i proszek.
Czekoladową masę przelać na blachę.
Piec 30 min. w 180 stopniach.

Cisto jest dość słodkie, więc idealnie komponuje się z kwaśnymi owocami jak wiśnia, czy malina. Pyszne również z delikatnie ubitą śmietaną kremówką (bez cukru).

 

1 3 4 5 6